39 lat minęło, jak jeden dzień... ;)
Lubię luty.
23-go miałam urodziny. W tym roku nadaję jeszcze z trójką z przodu ;) Mężuś mój zrobił mi niespodziankę. Nie mam żadnych wymagań i nie obchodzę szczególnie urodzin, ale nie powiem, bo milutko mi się zrobiło w serduchu, jak obok zaserwowanej pod nos kawie, zobaczyłam prezent. Dostałam bransoletkę. Taką od serca :)
Mama z Eliną też zawsze pamiętają o moich urodzinach. Przywiozły mi tort i roślinkę. Takiej jeszcze nie miałam w swoim posiadaniu. Do skarbonki wpadła kasa... Jak zwykle przesadzają...
Zdjęcie tak na szybciutko zrobione, zaraz po odpakowaniu...
Zrobiłam dobry obiad. Jako, że mama z Eliną nie zahaczyły się na ciepłe ziemniaki, to zapakowałam im warkocza z farszem do domu, na próbę. Mówią, że dobre, chociaż przypraw, nie pożałowałam ;)
Luty to i Walentynki. Mąż mój zaakcentował ten dzień i przyniósł mi śliczną różę. Przetrwała dwa tygodnie. Dzisiaj muszę ją już wyrzucić :( Pięknie ubarwiona była. Taka inna niż wszystkie.
23-go miałam urodziny. W tym roku nadaję jeszcze z trójką z przodu ;) Mężuś mój zrobił mi niespodziankę. Nie mam żadnych wymagań i nie obchodzę szczególnie urodzin, ale nie powiem, bo milutko mi się zrobiło w serduchu, jak obok zaserwowanej pod nos kawie, zobaczyłam prezent. Dostałam bransoletkę. Taką od serca :)
Mama z Eliną też zawsze pamiętają o moich urodzinach. Przywiozły mi tort i roślinkę. Takiej jeszcze nie miałam w swoim posiadaniu. Do skarbonki wpadła kasa... Jak zwykle przesadzają...
Zdjęcie tak na szybciutko zrobione, zaraz po odpakowaniu...
Zrobiłam dobry obiad. Jako, że mama z Eliną nie zahaczyły się na ciepłe ziemniaki, to zapakowałam im warkocza z farszem do domu, na próbę. Mówią, że dobre, chociaż przypraw, nie pożałowałam ;)
Luty to i Walentynki. Mąż mój zaakcentował ten dzień i przyniósł mi śliczną różę. Przetrwała dwa tygodnie. Dzisiaj muszę ją już wyrzucić :( Pięknie ubarwiona była. Taka inna niż wszystkie.


Komentarze
Prześlij komentarz